Rozdział 4

Rozdział 4
„Twoja obecność, sprawia mi przyjemność”


Impreza była całkiem ok. Nie było dużo ludzi, bo tylko najbliżsi Lou'iego, ale i tak czułam się trochę samotna. Sącząc mojego drugiego drinka poznałam Harry'ego, który był przyjacielem solenizanta i blondyna. Był bardzo sympatyczny i strasznie uroczy, aczkolwiek coś mi w nim nie pasowało. Chyba to samo, co na początku u Michael'a. Jak się później okazało był gejem i jakby.. za bardzo kleił się do Louis'a. Byłam ciekawa, co na to Eleanor, która przyszła trochę później bo miała dyżur. Była bardzo energiczna i przyjacielska. Jestem otwarta na ludzi ale nie ufam im tak jak kiedyś, więc do każdego podchodzę z dystansem. Szybko z Elą znalazłyśmy wspólny temat, czym było rysowanie. Dowiedziałam się, że uwielbia to robić, bo to ją odpręża. Widziałam jak podchodzi do nas blondyn i poczułam lekkie ukłucie w dole brzucha. Co jest ze mną nie tak?

-Zatańczysz?- zapytał.

-Um.. tak. J-jasne – zaczęłam się lekko denerwować. El puściła mi oczko i chyba poszła szukać Louis'a.

Tańczyliśmy pomału a alkohol pozwolił rozlać się w moim ciele, przez co się rozluźniłam. Nie zamierzałam pić więcej bo wiem jak to się skończy. Zacznę pieprzyć głupoty i zrobię z siebie pośmiewisko. Tak jak jest teraz było dobrze. Patrzyliśmy sobie w oczy i to było takie hipnotyzujące i czułam, że zbliżamy swoje twarze, ale ktoś nagle chwicił mnie za łokieć. Popatrzyłam na sprawcę i aż mi się zagotowało w środku.

-No kogo moje oczy widzą? Sierota Kate! - krzyknął Zayn. Mój horror z przeszłości.

-Co powiedziałeś? - popatrzyłam się mu w oczy. Nie było we mnie ani odrobiny strachu. Już się go nie boję bo w każdej chwili mogę mu przywalić pięścią w twarz.

-Sierotka Kate. Lepiej? Znów zostałaś sama? A może wrócisz do domu dziecka co? - zaśmiał się. Po tym co powiedział, zamachnęłam się i wymierzyłam moją pięść w jego twarz. Zatoczył się do tyłu i przewrócił. Chyba wszyscy byli tak samo zaskoczeni jak ja. Widziałam jak jakiś chłopak do niego podbiegł i pomógł mu wstać i po chwili Lou przyleciał z apteczką.

-Ty mała suko. Pożałujesz tego – powiedział groźnie a ja tylko podniosłam jedną brew ku górze.

-Czyżby? Ja przynajmniej nie zabijam niewinnych ludzi – powiedziałam. To był jego czuły punkt. Nienawidził tego jak ktoś mu to wypomina. Nie było mi go w ogóle żal.

Popatrzył się na mnie i z tego co dobrze usłyszałam, powiedział Liam'owi, że wychodzą. Wzruszyłam tylko ramionami a ludzie wrócili do imprezy. Nagle podchodzi do mnie Louis.

-Co to do kurwy było?! Jak możesz bić moich przyjaciół?! Jak ci się nie podoba to wypierdalaj stąd!

-Ok – powiedziałam po czym wyszłam. Nie chodzi o to, że na mnie nawrzeszczał tylko o to, że myślał, że pobiłam Zayn'a bo tak mi się podoba. Nauczyłam się być twarda i nie pozwolę by ktokolwiek się ze mnie naśmiewał. Usłyszałam za sobą Horan'a, który wybiegł za mną z domu.

-Kate! Zaczekaj!

Odwróciłam się i zaczekałam aż dobiegnie.

-Odwiozę cię.

-Nie trzeba. Zamówię sobie taksówkę – powiedziałam. W jego oczach widziałam troskę ale też przerażenie.

-Proszę – powiedział błagalnie.

-Niall nie. Już dosyć narobiłam sobie kłopotów. Nie chce cię narażać.

-Chodź – złapał moją rękę i poprowadził mnie do samochodu. On był taki uparty, ale uroczy przy tym.

Otworzył mi drzwi po czym wsiadłam. Obszedł samochód i zrobił to samo. Jechaliśmy ale żaden z nas się nie odezwał. Po 20 minutach jazdy staliśmy pod moim domem. Już miałam wyjść ale złapał mnie za rękę.

-Dlaczego uderzyłaś Zayn'a?- zapytał. Nie spodziewałam się tego pytania. Nawet nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.

-Chodź. W domu ci wszystko opowiem. Zgodził się i oboje wysiedliśmy z jego czarnego Land Rover'a. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do domu. Rozebraliśmy się i poszliśmy do salonu.
-Więc.. jak miałam 3 lata to moi rodzice, którzy zmarli zaadoptowali mnie. Byłam przez to gnębiona w szkole a najbardziej przez Zayn'a. Wyśmiewał mnie na każdym kroku, popychał mną i nawet raz w zimie wepchał mnie do rzeki. Nie skarżyłam się nikomu bo to by tylko pogorszyło sprawę. Siedziałam cicho sama w ławce. Dobrze się uczyłam i z tego powodu też miałam problemy. Mulat wyśmiewał, że muszę się dobrze uczyć by odwdzięczyć się rodzicom za to, że mnie przygarnęli i że w ogóle mnie chcieli. Można powiedzieć, że w sumie zniszczył mi dzieciństwo.
No i widzisz tego efekty.

-Przykro mi – powiedział i przytulił mnie. Niall był wyższy ode mnie o głowe więc byłam mu zaledwie do ramion. Odwzajemniłam uścisk i puściłam go.

-Mnie w sumie też ale nie obchodzi mnie to. W sensie, że go uderzyłam, no wiesz.

-Wiem Kitty i wiem też jaki jest Zayn.. on jest naprawdę spoko kumplem ale... on jest popularny i może zrobić co chce.

-Nie zrobi mi nic, bo wiem o nim za dużo niż powinnam. Naprawdę.

Niall uniósł wysoko brwi i chciał coś powiedzieć ale dzwonek od telefonu mu przerwał. Jego oczy natychmiast pociemniały po czym spojrzał na mnie, mruknął coś pod nosem i wyszedł. Stałam w miejscu chyba 10 minut. Ocknęłam się i spojrzałam na zegar, by dowiedzieć się, która jest godzina. Byłam zaskoczona bo 24:30. Poszłam do pokoju po piżamę a następnie pod prysznic. Szybko się umyłam bo nie miałam sił. Marzyłam tylko o tym by pójść spać.

~*~

Następnego dnia obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Z jękiem wygramoliłam się z cieplutkiego łóżka i poszłam w stronę drzwi by je otworzyć. Gdy to zrobiłam byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam osobę stojącą w progu.

-No co? Nie przywitasz się? - zaśmiał się. Gdy wypowiedział, te słowa szybko wskoczyłam mu w ramiona i wtuliłam się w jego tors. Ashton był wyższy ode mnie o głowę i praktycznie dosięgałam mu do ramion. Staliśmy tak chyba przez 5 minut ale stwierdziłam, że to za długo i wpuściłam go do środka.

-Kawy czy herbaty? - zapytałam go totalnie rozbudzona. Uczucia w dole brzucha przejęły nade mną kontrolę. Nie. Nie jestem w nim zakochana. On jest dla mnie tylko i wyłącznie przyjacielem. Jedynym i najlepszym.

-Zdecydowanie kawy. Nie byłem jeszcze w domu – uśmiechnął się do mnie, pokazując przy tym swoje urocze dołeczki.

-Jak to? To prosto z obozu przyjechałeś do mnie? - zapytałam zaskoczona. Według mnie, powinien jechać do domu wyspać się i przyjechać do mnie. Na pewno był zmęczony.

-Tak, ale nie jestem zmęczony. Nie przejmuj się skarbie. Obudziłem cię co?

-Gdyby był to ktoś inny to zabiłabym na miejscu, ale tobie mogę wybaczyć przyjście o 7 rano – zaśmiałam się podając mu gorącą kawę z mlekiem.

-Ty wiesz jaką kawę lubię – uśmiechnął się. Jego wyraz twarzy nagle się zmienił i oko zaczęło mu drgać. Znam każde jego zachowanie na pamięć i wiem co to oznaczało. Poważną rozmowę, tylko ja nie wiedziałam czego ona mogła dotyczyć. Przęłknęłam głośno slinę i uniosłam brwi. -Kitty, chce cię przeprosić... wiem, że zawaliłem tym obozem. Wtedy gdy mnie potrzebowałaś to mnie nie było mnie, ale obiecuje, że ci to wynagrodzę. Jesteś dla mnie naprawdę ważna i wiem, że nic nie przywróci twojej rodziny, ale obiecuję ci, że teraz będę ci zatruwał życie moim towarzystwem, dopóki nie okaże się, że jesteś naprawdę bezpieczna. Kocham cię jak siostrę i moim obowiązkiem jest cię chronić od złego. Tak wiem, że jesteś dorosła ale jednak jesteś tą małą Kitty sprzed dziewięciu lat. - powiedział to i podszedł do mnie i mocno przytulił. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy, ponieważ on jest najcudowniejszym człowiekiem na ziemi. Przeprosił mnie o coś, o co nie powinien. Popatrzył na mnie i otarł moje łzy. Pocałował mnie w czoło i ponownie przytulił. Staliśmy tak długo, ale kiedy się uspokoiłam odsunęłam się od niego i usiadłam na mojej beżowej sofie.

-Ash, nawet mnie nie przepraszaj. Nie masz za co. Nikt nie mógł przewidzieć jak skończy się wyjazd do Doncaster – westchnęłam. Ciężko mi jest się pozbierać, to prawda, ale jeszcze jesteś ty więc wiem, że mam wszystko – powiedziałam uśmiechając się.

-Kitty, tak bardzo chciałabym być wtedy przy tobie...

-Wiem, ale było minęło – potarłam jego ramię. To co jemy na śniadanie?

-To co zwykle – zaśmiał się.
Po 20 minutach siedzieliśmy w salonie zajadając się goframi z nutellą, bitą śmietaną lub cukrem pudrem. Nie powiem, że jestem dobrą kucharką ale całkiem dobrze radzę sobie w kuchni. Lubiłam gotować ale nigdy nie chciałam zostać kucharką czy czymś w tym stylu. Moja matka bardzo tego chciała, ponieważ ona była zawodową kucharką. Pracowała w bardzo sławnej restauracji, dzięki czemu prawie całymi dniami nie było jej w domu, a pod koniec tygodnia krzyczała na mnie i Tom'a gdy, któryś z nas dostał jedynkę czy dwóję. Nigdy nie byłam piątkową uczennicą i nie miałam najwyższej średniej ale nie byłam zła. Jak na mnie, uczyłam się dobrze. Ona zawsze chciała bym ja i Tom byli jak te dzieci z filmów. Najlepsi. Niestety my zrujnowaliśmy jej marzenia.

-Więc...poznałeś kogoś ciekawego na tym obozie? - zapytałam ruszając znacząco brwiami.

-W sumie...był taki słodki szatyn. Nazywa się Liam ale jest zajęty...

-Ma dziewczynę czy chłopaka?

-Ma chłopaka, tylko nie wiem jak on się nazywa – powiedział zrezygnowany. Ale to nie ważne, skoro i tak nie mogę się z nim umówić. Zapomnę o nim i będzie dobrze – uśmiechnął się lekko.

-Może los będzie chciał by wasze drogi się spotkały i wtedy...-chciałam dokończyć ale ktoś przerwał nam, pukając do drzwi. Szybko do nich podeszłam i je otworzyłam. Do środka wleciał zadyszany blondyn z przerażeniem w oczach. Mocno mnie przytulił i odetchnął z ulgą.

-Jesteś cała. Boże.. ale się martwiłem. 
 ___________________________________________________

 No więc jest 4 rozdział! Jest trochę dłuższy bo wena jednak jeszcze działa a to dopiero początek! W piątym będą pościgi, wybuchy.. nie no. Przesadzam. Będzie trochę więcej akcji i dowiedzie się czegoś istotnego. Czyli dlaczego Niall tak bardzo zamartwiał się o biedną Kate. Czy grozi jej niebezpieczeństwo? Zobaczycie! A więc.. do następnego! ILYSM. 

5 komentarzy:

  1. Hsjejdejfrjb chyba zaczne tu czesciej wpadac @_Little_Vamp_

    OdpowiedzUsuń
  2. To dopiero początek, a mi już się podoba to ff<3
    Masz ciekawy styl pisania<3
    Czekam na kolejny rozdział<3
    Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny<3

    @NiallisMy19

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się czyta :) Czekam na następny <3
    @xfireinthesoul

    OdpowiedzUsuń
  4. masz talent:* nie mogę się doczekać następnego rozdziału @Ari_ismyqueen

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG co to było ja nie mogę bede umierala z ciekawosci o co chodzilo Horanowi czekam :*

    OdpowiedzUsuń

Orbitka Szablonovo