Rozdział 3








Rozdział 3
„W tym świecie nie da się być sobą”

Już po pogrzebie. Jest 29.12.2015 rok. Od czterech dni nie mam kontaktu z Niall'em. Jest mi przykro, bo myślałam, że się zaprzyjaźnimy. No ale cóż. Ja i tak zawsze miałam pecha do ludzi. Jestem po prostu naiwna i tyle. Siedzę w domu i oglądam jakiś bezsensowny teleturniej „Orzech i reszka”. Nawet nie mam sił zadzwonić do babci, że jest wszystko w porządku. Od czasu pogrzebu zaczęła się mną interesować. Szok. Przed pogrzebem nawet nie utrzymywali z nami kontaktu a teraz jest „kochającą babcią”. W dupie mam takie coś. Nigdy się mną nikt nie interesował i jakoś przeżyłam. Żyłam sobie w swoim świecie i nikt do niego nie wchodził. Nie... Michael jest w częścią mojego świata. On zawsze mnie wspierał, i zawsze przy mnie był. Nawet w tych najczarniejszych chwilach mojego życia. Nigdy się na nim nie zawiodłam. Do czasu kiedy jeszcze go nie znałam, byłam traktowana jak śmieć. W szkole się ze mnie śmiali bo byłam inna, dlatego, że   jestem z domu dziecka. Moi rówieśnicy nienawidzili inności. Wszyscy byli tacy sami.  I nagle pojawił się on. Michael Irwin. Od razu wiedziałam, że jest coś z nim nie tak. Jest gejem. Dołączył do naszej klasy w 2 gimnazjum. Usiadł ze mną w ławce i nawet ze sobą nie rozmawialiśmy. Pomyślałam wtedy, że naprawdę jest coś ze mną nie tak bo nawet obcy chłopak ze mną nie chce rozmawiać. Dopiero wtedy gdy pewien chłopak Zayn Malik mówił mu, żeby się ze mną nie kolegował bo jestem inna i wyśmiewał mnie przy wszystkich to Michael wstał i dał mu pięść w twarz. Nie mogłam w to uwierzyć i chyba pierwszy raz w życiu miałam uśmiech na twarzy. Irwin wziął mnie za rękę i wyszliśmy z klasy. I w sumie od tamtej pory byliśmy nierozłączni. Był popularny i każdy chciał się z nim kolegować, ale on nie potrzebował przyjaciół, skoro miał mnie.  Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko do nich podeszłam i ujrzałam Niall'a. O mało co mi oczy nie wyleciały jak go zobaczyłam.

-Niall? Co ty tutaj robisz?

-Stoję. Mogę wejść?-przewrócił oczami

-No wejdź - przewróciłam oczami uśmiechając się.

Ściągnął kurtkę i buty po czym weszliśmy do salonu.

-Kawy, herbaty? - zapytałam.

-Herbaty z sokiem, jeśli masz.

Nie wiem dlaczego, ale on sprawiał, że czułam się przy nim tak swojo. Tak dobrze. Zaparzyłam mu herbaty i podałam mu.

-Dzięki. - uśmiechnął się.

-No a teraz opowiadaj co tutaj robisz.

-Nie zostawiłaś mi numeru telefonu, ani nie powiedziałaś gdzie mieszkasz więc postanowiłem
popytać gdzie mieszkają państwo Douglas. Przyszedłem, bo chciałem wiedzieć jak się trzymasz.

-Przepraszam. Po prostu przez to wszystko zapomniałam by zostawić ci jakikolwiek kontakt, ale jak widzę udało ci się – zaśmiałam się.

Poczułam lekkie wyrzuty sumienia bo obwiniałam go o to, że mnie olał, a ja głupia nawet nie powiedziałam mu gdzie mieszkam. Ostatni raz jak się widzieliśmy to wtedy gdy do kawiarni przyjechał po niego jego przyjaciel. Z tego co pamiętam to nazywał się Louis. Był bardzo sympatyczny i dużo się śmiał, ale niestety się spieszył więc szybko się pożegnaliśmy.

-Cieszę się, że w końcu się spotkaliśmy.

-Ja w sumie też. Opowiadaj co u ciebie.

-Nic się nie dzieje. Ciągła rutyna. Wstaję rano, idę na trening i się uczę.

-Co trenujesz?

-Piłkę nożną.

-Ciekawie. Grasz w jakimś klubie?

-Jestem rezerwowym w „Counter Dirve's”. Tutaj w Londynie. Kojarzysz?

-Um..tak. To jest blisko parku prawda?

-Tak. Właśnie tam.

-Studiujesz coś, że się uczysz?

-Tak. Jestem na drugim roku psychologii. Chciałem pójść do szkoły muzycznej, ale rodzice wybrali za mnie...-westchnął.

-Na pewno są z ciebie dumni – powiedziałam z lekkim uśmiechem.

-Nie wiem. Może tak, może nie, ale to nie jest ważne. Ty coś studiujesz?

-Ta..”Marketing i reklamę”.Chciałam iść do Akademii Sztuk Pięknych ale nie dostałam się, bo podobno moje rysunki nie są wystarczająco dobre. Nie ważne. Czasu nie cofnę, a jest takie przysłowie. „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi to co ma”.

-Mogę obejrzeć twoje rysunki?

-Po co? Zdziwiłam się lekko, bo nikt wcześniej nie chciał oglądać moich rysunków. Mama i tak  uważała, że i tak nie jestem wystarczająco dobra, że są lepsi i też tak sądziłam. Michae'l i tato  twierdzili inaczej. Irwin zawsze mówił mi, że cudownie maluje, że jak się nie złoże papierów do tej szkoły to on zrobi to za mnie, więc nie pozostało mi nic innego jak złożyć te pieprzone papiery. I co? Nie dostałam się.

-Chcę się pozachwycać – przewrócił oczami.

Zaprowadziłam go do mojego pokoju, który był w średnich rozmiarach, ale pamiętam jak go zaprojektowałam z tatą. Pamiętam ten dzień. Siedzieliśmy całą rodziną przy stole i powiedział, że chce zrobił oddzielne pokoje dzieciom Oboje z Chrisem, moim bratem ucieszyliśmy się, bo każdy chciał mieć osobny pokój. Mama tylko przewróciła oczami i nic innego nie mogła powiedzieć, bo i tak wiedziała, że z tatą się nie dogada. Jak coś sobie zaplanował to, to się musiało stać. Nie było innej opcji. Tego samego dnia, wzięliśmy z bratem kartkę i ołówki i zaczęłam wszystko dokładnie szkicować. Tata od razu zobaczył, że mam talent, dlatego pomogłam Chris'owi również coś wymyślić. Naprzeciwko drzwi było duże okno, pod którym znajdowało się białe biurko. Po lewej stronie ściany stało moje łóżko w tym samym kolorze co biurko. Obok łóżka znajdowała się nocna szafka, natomiast po prawej stronie była duża szafa z ubraniami. Ściany były beżowe, tak by pasowały do pozostałych mebli w pomieszczeniu.

-Wow. Ładny pokój. - pochwalił

Podziękowałam, po czym wyciągnęłam zza szafy ogromną teczkę gdzie trzymałam swoje wszystkie rysunki. Podałam je blondynowi. Wyjął wszystkie, usiadł na łóżku i je oglądał. Nie okazywał żadnych emocji.

-Genialne-usłyszałam. -Nie mogę uwierzyć w to, że cię nie przyjęli. Przecież ty tak cudownie malujesz.

Jedyne co zrobiłam to lekko się uśmiechnęłam, bo tak naprawdę nikt mnie nie chwalił prócz taty czy Irwina.

-Naprawdę masz talent. Powinnaś się gdzieś zatrudnić. Mam pomysł! Mój wujek prowadzi agencję reklamową. Nie jest jakoś super znana, ale mniejsza o to.  Potrzebuje zatrudnić dobrego szkicownika, który będzie projektował loga i logotypy.

-Ale Niall.. to nie jest takie proste.

-Owszem, jest. Chce ci pomóc.

-Oh.

-No to po Nowym Roku pójdziemy tam i pozałatwiamy parę spraw. Oczywiście wcześniej z nim porozmawiam.

Chciałam podziękować, ale mi przerwał.

-Nie masz za co. Przynajmniej nie wyjedziesz z Londynu.

Przwróciłam oczami, bo to było trochę dziwne. Jakby nie patrzeć Niall był dla mnie obcy, bo to jest nasza pierwsza poważna rozmowa, a on zaproponował mi pracę u jego wujka. Poczułam się naprawdę doceniona i ważna. Ważna dla kogoś.

-Hm..co robisz dziś wieczorem? - zapytał, przerywając panującą ciszę.

-Właściwie, to nie mam nic do roboty.

-To bądź gotowa o 18. Przyjadę po ciebie.

Popatrzyłam na niego jakby co najmniej proponował mi sex. Chciałam coś powiedzieć ale znów mi  przerwał.

-Nie ubieraj się jakoś elegancko. Louis, ten którego poznałaś robi spóźnioną imprezę urodzinową i powiedział bym kogoś ze sobą zabrał.

-Eh..mam żałobę i nie wiem czy to wypada wiesz?

-Trochę rozrywki nikomu nie zaszkodzi. Pójdziesz tam tylko posiedzisz. Nic nie będziesz musiała robić, a poza tym poznasz moich znajomych – podszedł i popatrzył na mnie tymi swoimi oczyma i znów się w nich zatopiłam. -Więc pójdziesz?


-No dobrze. - zgodziłam się. Nie mogłam mu odmówić, bo dawno z nikim nie wychodziłam. Było mi miło, że to ja mogłam z nim pójść.

-To świetnie – przytulił mnie na pożegnanie i poinformował, że będzie puntkualnie. No cóż. Nie miałam wiele czasu, bo tylko 3 godziny.  
 

A więc kochani! 
 Jest 3 rozdział! Cieszę się, że wchodzicie i czytacie moje wypociny ale mam prośbę abyście jednak komentowali bo to naprawdę motywuje! Postaram się jeszcze w tym tygodniu dodać 4 ale nie obiecuje bo naprawdę mam zawalony tydzień.. :( Pomimo wszystko dziękuję, że jesteście!

2 komentarze:

  1. miś ubóstwiam *-* czekam nm <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh to takie śmieszne jak oni ciągle przewracają oczami :) poza tym rozdzial byl bardzo przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń

Orbitka Szablonovo